Moja historia: od przetrwania do życia
Każda opowieść o uzdrowieniu zaczyna się od miejsca, które bolało. Od chwili, w której coś w nas pękło, albo raczej pękało przez lata, tak powoli, że nie zauważyłyśmy, kiedy przestałyśmy czuć. Przestałyśmy marzyć. Przestałyśmy być sobą.
Ja też kiedyś nie czułam.
Nie potrafiłam.
Dorastałam w świecie, który nie był bezpieczny. W domu, gdzie słowa były ostrzejsze niż nóż, a milczenie matki bolało bardziej niż krzyk. Gdzie trzeba było być dorosłym, zanim nauczyło się pisać. Gdzie bycie dzieckiem było luksusem, na który nie mogłam sobie pozwolić.
Moje ciało żyło, funkcjonowało, wykonywało obowiązki, ale dusza była zamknięta w skorupie. Twardej, chłodnej, pancernej. Tak właśnie nauczyłam się, jak przeżyć.
Dalszy ciąg w książce.